Wyszukiwarka

Wyszukiwarka

PANI JUSTYNA KOWALCZYK

Skończyłaś gimnazjum 7 lat temu, a ciągle można cię u nas spotkać. Skąd te powroty?

 

- Wracam, żeby moi nauczyciele wiedzieli, że tak łatwo się mnie nie pozbędą. A poza tym przyciągają mnie do Trójki obowiązki służbowe – od 3 lat jestem dziennikarzem lokalnym, a od 2 – zastępcą redaktora naczelnego tygodnika „Co słychać?”. Zawsze staram się być na organizowanych przez szkoły imprezach, a tych w GM-3 jest naprawdę dużo. Wydaje mi się nawet, że w ostatnich latach coraz więcej. Tu ciągle się coś dzieje – a to szkoła jest gospodarzem miejskich obchodów świąt państwowych, jak chociażby ostatni Dzień Edukacji Narodowej, a to angażuje do działania inne szkoły, zapraszając uczniów z powiatu na zmagania sportowe, artystyczne czy intelektualne. Nie brakuje tu również innowacji w nauczaniu, o których też zawsze warto poinformować na łamach tygodnika. Odpowiadamy na każde zaproszenie i będziemy przychodzić, nawet jak już nie będą nas chcieli. :)

 

Dlaczego wybrałaś dziennikarstwo?

 

- Zawsze ciągnęło mnie do wielu rzeczy, ale to właśnie w Trójce usłyszałam najważniejsze zdanie w moim życiu. Pamiętam do dziś, gdy pani Monika Jaremko po przeczytaniu mojego wypracowania powiedziała, że mam lekkie pióro. Wtedy do mnie dotarło, że tak naprawdę pisanie sprawia mi przyjemność, a jeżeli efekt końcowy moich wielogodzinnych wypocin nie jest – jak mi się wtedy zdawało – poniżej krytyki, to warto robić w życiu, to co się lubi. Zawsze pisałam dużo, bo i dużo gadam – niestety, pogadać też lubię. Moi nauczyciele pewnie to potwierdzą.

Ale do rzeczy, po gimnazjum dostałam się do liceum na Piękną. Wybrałam kierunek prawno-dziennikarski. Nie radziłam sobie z wypracowaniami maturalnymi, bo ciągle nie trafiałam w klucz odpowiedzi. To było trochę dołujące, ale w końcu raz drugi usłyszałam „powinnaś pisać”. To mnie dodatkowo zmotywowało. Wybrałam dziennikarstwo w Wyższej Szkole Dziennikarskiej im. Melchiora Wańkowicza w Warszawie. Dwa lata temu obroniłam pracę licencjacką, a teraz tworzę już magistra w Collegium Civitas.

 

Dlaczego wybrałaś Trójkę?

 

- Na złość mamie i babci. Trójka nigdy nie miała dobrej opinii wśród rodziców i to niesłusznie. Na temat jej i jej uczniów tworzyło się przerażające legendy. Nie dziwię się nikomu z dorosłych, że słysząc o kolejnych - zmyślonych - wybrykach uczniów Trójki, zniechęcali do niej swoje dzieci. Ja zawsze byłam uparta i ciekawska. Chciałam sprawdzić, czy to co się mówi o tej szkole, to prawda i jednocześnie pokazać mamie i babci, że poradzę sobie w każdych warunkach. Nie musiałam się jakoś specjalnie wysilać, bo okazało się, że to co się mówi, a to jak jest naprawdę, mają ze sobą niewiele wspólnego. Okres gimnazjalny to trudny wiek i żadna szkoła ponadpodstawowa nie może powiedzieć, że jest w niej całkowicie spokojnie. Wszędzie znajdzie się ktoś, na kim trzeba dłużej popracować, by zmienił zachowanie i wyszedł na prostą. Nauczyciele z Trójki mają to opanowane do perfekcji. Tutaj każdy może liczyć na pomoc.

 

Jak wspominasz gimnazjum?

 

- Wielu moich znajomych, gdy rozmawiamy o szkolnych latach, zawsze swoje najfajniejsze wspomnienia wiąże z liceum. Ja mam odwrotnie – wszystko co dobre przeżyłam w Trójce. Tu nauczyłam się dużo więcej niż tylko podstawy programowej. Tutaj tak naprawdę ukształtowały się wszystkie moje wartości i przekonania. Najważniejsze z nich – które przyświecać mi będzie do końca życia – to to, by nie oceniać ludzi po tym, co mówią o nich innych. Wiadomo, że może być to dobra wskazówka, ale często to tylko plotki. Trzeba się samemu przekonać. Nauczył mnie tego pewien chłopak, który wtedy do spokojnych nie należał, co może potwierdzić fakt, że nawet od tych łobuzowatych można się czegoś nauczyć.

Nauczyciele również zawsze utwierdzali nas w przekonaniu, by mieć własne zdanie, nie myśleć szablonowo. Sami też to potrafili. Traktowali nas nie tylko jako zwykłych uczniów, ale swoich podopiecznych, którym czasem poza lekcją czy typowo nauczycielską reprymendą, potrzebna jest również rozmowa. Tak tworzyli więź, o której zapomnieć się nie da. Jestem pewna, że wielu absolwentów i aktualnych uczniów to potwierdzi. Trójka wie, jak być zgraną szkołą.

 

A co zapamiętałaś ze szkolnych wydarzeń?

 

- Tego było naprawdę dużo. Konkursy, imprezy wewnątrz szkolne, wycieczki i spotkania integracyjne. Przez rok byłam przewodniczącą sekcji imprez w Samorządzie Uczniowskim i z pomocą nauczycieli, w tym mojej wychowawczyni Katarzyny Szlendak, udało mi się stworzyć chyba pierwszą w tych murach walentynkową dyskotekę z karaoke. Zainteresowanie uczniów było ogromne, więc organizowaliśmy też dyskoteki tematyczne, jak np. z lat 60’ i 70’ z konkursem na najciekawsze przebranie. Za czasów mojej pracy w SU, nigdy nie spotkałam się z jakimś oporem ze strony nauczycieli. Zawsze byli pomocni.

A jeżeli miałabym wymienić jedno najfajniejsze wspomnienie, to wciąż moim numerem jeden jest egzamin gimnazjalny. Angina, ponad 39 stopni gorączki, spojrzenie dyrektora Samociuka na mój widok – bezcenne. :) A jednak się udało.

 

Czy, gdy teraz do nas wracasz, uważasz, że Trójka się zmieniła?

 

- Nie, tu wciąż jest rodzinnie. A może nawet bardziej niż było. Obserwując, teraz waszych uczniów, widzę, że świetnie się tutaj czują. Podczas pożegnania trzecioklasistów pokazali to rewelacyjnie. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam, że dyrektor się rumieni. Za moich czasów tego nikomu nie udało się dokonać. :)

Atmosfera się nie zmieniła, ale wciąż zaskakuje mnie baza szkoły. Byłam ostatni rocznikiem, który pamięta starą Trójkę. Uczyłam się w tamtych warunkach przez rok, a wkrótce oddano do użytku ten aktualny budynek. Daje on uczniom idealne warunki do nauki, a jednak ciągle coś w nim ulepszają. Przybywa nowoczesnego sprzętu, zmienia się wyposażenie sal lekcyjnych. To dlatego nauczyciele mogą pochwalić się coraz większą ilością sukcesów swoich uczniów. Nie tylko na tle sportowym, ale edukacyjnym i artystycznym.

Jedno więc pozostaje bez zmian – o Trójce wciąż jest głośno. Tym razem jednak w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

 

Chciałabyś coś powiedzieć przyszłym gimnazjalistom lub ich rodzicom?

 

- Chciałabym, żeby zaufali nauczycielom Trójki tak jak ja kiedyś i sami przekonali się, że warto. Jeżeli nie stwierdzą tego od razu, mogę się założyć, że wspomną moje słowa po latach. Tu uczą, wychowują i pomagają znaleźć swoją drogę w życiu. A ja jestem tego przykładem.

Zespół Szkół Miejskich nr 2
ul. Siennicka 17
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. (25) 758 56 11
sekretariat@zsm2.edu.pl


Godziny pracy sekretariatu szkoły:

Poniedziałek - 7:30 - 15:30
Wtorek - dzień wewnętrzny
Środa - 7:30 - 15:30
Czwartek - 7:30 - 15:30
Piątek - 7:30 - 15:30


Grudzień
pnwtsrczptsond
123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Czwartek, 2017-12-14

Imieniny: Alfreda, Izydora